czwartek, 28 stycznia 2010

Przegląd blogosfery

Polecam lekturze ostatnio opublikowany post prof. B. Śliwerskiego

czwartek, 28 stycznia 2010

Wychowanie sumienia

W procesie wychowania nieustannie mamy do czynienia z rozziewem między ogólnym charakterem obiektywnego ładu społeczno-moralnego a codziennością życia każdego z nas. Rolą wychowania jest zatem spowodowanie, by jeśli nie zlikwidować, to chociaż maksymalnie zmniejszyć istniejącą rozbieżność, „zasypać” powstałą czy istniejącą od dłuższego czasu szczelinę. To właśnie przed pedagogiką otwiera się – jak pisze Tadeusz Ślipko – szerokie pole do działań na rzecz rozwiązywania tych zagadnień, gdyż filozofia może nas wprowadzić jedynie na sam próg moralnego konkretu. Dalej już pozostaje człowiek, wychowawca ze stanem swojego sumienia wobec wartości i nieustannie rysujących się pytań: co czynić, jak reagować - milczeć czy mówić, wołać czy skrywać, być czy udawać, mówić prawdę czy kłamać. Jak nauczyć wychowanków tego, by tak teraz, jak i w swojej dorosłości potrafili zwracać się ku samym sobie, ku własnym aktom myśli, uczuć i woli, by przeżywali w całej pełni i autentycznie to wszystko, czego doświadczają w sobie, w związku z sobą czy wokół siebie, by nie pytali innych - co mają zrobić? Na tym polega dojrzałość, emancypacja, oświecenie, że człowiek jest w stanie zapytać samego siebie, w czym uczestniczy lub do czego jest zmuszany?

więcej na http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/

Nic dwa razy, cztery razy





Wypieki Mistrza Jana





Dobra passa trwa - 12 stycznia

Uśmiech na twarzach, radość w sercu i lodzio miodzio

Praca wre


i powaga nas dopada

Miłe dobrego początki - 5 stycznia




Bež obalu, bež strachu, bež dozoru, bež výhrad, bež ostychu, bež všednosti

Kofola też bloguje

Pomyśleć, że kilka wieków temu spotkania przy obiedzie w czwartki przeszły do historii. Nie chcąc zatracić tradycji, szanując dorobek przodków, również i my powołaliśmy nową świecką tradycję i podczas obiadów wtorkowych w gronie co najmniej znamienitym toczymy dysputy.

Kofola to tajemniczy znak firmowy, równie zagadkowy jak Erectus w zamknięciu. Bywający znają te tajemnice od podszewki. Tym, którzy jeszcze z nami się nie spotkali, pozostaje tylko snucie zdrowych lub niezdrowych domysłów.

Jaka będzie przyszłość Kofoli? Po co ona będzie? Dla kogo? Te pytania znajdą swoje odpowiedzi wraz z biegiem czasu. Pozostaje tylko wierzyć, że upływ czasu będzie nam sprzyjał a nie tylko wygryzie z istnienia i przeniesie na karty historii.

Być może Kofola to tylko żart semantyczny. Z żartów czasami wyłania się prawda całkiem nieśmieszna. Tacy też są Ci, dla których kilkadziesiąt minut rozmowy jest esencją drugiego dnia tygodnia (licząc od początku) i aż piątego (licząc wspak).

Z biegiem czasu nas poznacie, gdy kolejne wpisy przeczytacie. Zapraszam do klawiatur.