Pomyśleć, że kilka wieków temu spotkania przy obiedzie w czwartki przeszły do historii. Nie chcąc zatracić tradycji, szanując dorobek przodków, również i my powołaliśmy nową świecką tradycję i podczas obiadów wtorkowych w gronie co najmniej znamienitym toczymy dysputy.
Kofola to tajemniczy znak firmowy, równie zagadkowy jak Erectus w zamknięciu. Bywający znają te tajemnice od podszewki. Tym, którzy jeszcze z nami się nie spotkali, pozostaje tylko snucie zdrowych lub niezdrowych domysłów.
Jaka będzie przyszłość Kofoli? Po co ona będzie? Dla kogo? Te pytania znajdą swoje odpowiedzi wraz z biegiem czasu. Pozostaje tylko wierzyć, że upływ czasu będzie nam sprzyjał a nie tylko wygryzie z istnienia i przeniesie na karty historii.
Być może Kofola to tylko żart semantyczny. Z żartów czasami wyłania się prawda całkiem nieśmieszna. Tacy też są Ci, dla których kilkadziesiąt minut rozmowy jest esencją drugiego dnia tygodnia (licząc od początku) i aż piątego (licząc wspak).
Z biegiem czasu nas poznacie, gdy kolejne wpisy przeczytacie. Zapraszam do klawiatur.
czwartek, 28 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
"nauka już zna takie przypadki,że od niedzieli do wtorku są 2 dni, a od wtorku do niedzieli 5:P"
OdpowiedzUsuńżart mojego taty, tak mi podpasował:D