poniedziałek, 22 marca 2010

Wiosna...

Nadeszła wiosna. Może nie radosna, ale nasza, polska, prawdziwie... kalendarzowa. Zmiany kalendarza niestety nie niosą tylko pozytywnych zmian, czasami komplikują to co dotąd ułożyło się samo.

Nie udała się nam wypracować wspólnego terminu. Życie gna naprzód, czas płynie. Dziękuję za ten dotychczasowy czas wspólnych nie tylko pałaszowań, ale i debat nad przyszłością światów ;-) Życzę wielu udanych spotkań obiadowych na stołówkach świata.

Sebastian

1 komentarz:

  1. Opcja wtorek 15.00 dobrym rozwiązaniem jest. Niestety nie każdy wtorek,ze względu na ten okrutny wykład,ale kochani kochani,przecież nie co tydzień wykład mamy. Sprężymy się jakoś i wypijemy jeszcze kilka szklanek kompotu z wiśni... :)
    pozdrawiam.ja

    OdpowiedzUsuń